niedziela, 23 kwietnia 2017

#39 "A jej oczy były niebieskie" Lisa Hagensen


Tytuł: A jej oczy były niebieskie
Autor: Lisa Hagensen
Wydawnictwo: Czarna Owca
Czarna Seria
Liczba stron: 416
Egzemplarz recenzencki

"Nikt nie wie, jak to jest po śmierci. Myślę, że nie żyć to tak jakby głęboko spać. Tak głęboko, jak śpimy, kiedy budzi dzwoni bladym świtem, a my niczego nie pragniemy bardziej, jak tylko obrócić się na drugi bok i zasnąć na nowo. Zniknąć w ciemnościach. Jeśli tak to wygląda, to śmierć wydaje się przyjemna". 


Raili Rydell, bibliotekarka po 40-stce udaje się na urlop do swojego domku położonego nad jeziorem, wśród lasów Lovaren. W tej malowniczej scenerii rozegra się dramat, który wywróci życie i przekonania Raili do góry nogami. To nie pierwszy dramat, którego świadkiem było Lovaren i nie pierwsza rozlana tam krew. 


W XVII wieku Szwecja nie nie uwolniła się jeszcze od procesów czarownic, poddając kobiety torturom, nieziemskim męczarniom i paląc je na stosach. W Lovaren młoda kobieta została oskarżona o kontakty z diabłem i uwiedzenie pastora. Wystarczyła nić podejrzenia, jedno nieprzychylne słowo i Kristi stała się ofiarą bestialskich przesłuchań, niewyobrażalnych cierpień. Nikt nie zwracał uwagi na jej błogosławiony stan, na męża i synka czekających w domu. Jednak nie złamali jej. Nie przyznała się. Jednak to, kim stała się po przesłuchaniach zbiera żniwa po dziś dzień w Lovaren, a wydarzenia z XVII wieku kładą się cieniem na historii miasteczka. 

Wróćmy do teraźniejszości. Początkowo Raili spędza urlop tak, jak sobie zaplanowała. Odpoczywa, zacieśnia więzi z sąsiadami, zwłaszcza z Ivnge Olofssonem. Sąsiad opowiada jej dziwne historie związane z sąsiadami. Twierdzi, że widział u Almkmvistów  nowonarodzone dziecko, które nagle zniknęło, Steffen, z którym swatana jest Raili jest agresywny, a w lesie czai się zło. Faktycznie, kobieta dziwnie czuje się w lesie, ma wrażenie jakby ktoś ją obserwował. A może to tylko efekt uboczny silnego środka przeciwbólowego? Sytuacja komplikuje się, gdy odnajduje w jeziorze martwego Olofssona,  jego dom został podpalony, a ona o mały włos nie zginęła w płomieniach. 

Raili nie wierzy w wypadek i zrobi wszystko by odkryć kto stoi za zabójstwem Olofssona, przy okazji odkrywając mroczne sekrety sąsiadów i niechlubną historię tego miejsca. 


"Zastanawiam się jednak, kim jest o n a. Istnieje od dawna, żyła już w połowie osiemnastego wieku. Pojawiła się na starej działce i prawdopodobnie wciąż się tam znajduje. (...) Ale kim o n a jest? Skąd pochodzi? Jaka jest jej historia, jej opowieść?".


"A jej oczy były niebieskie" to debiutancka powieść Lisy Hagensen i muszę przyznać całkiem udana. Ba, czytałam jak zaczarowana. Autorka ma zdecydowanie lekkie pióro i sporą wyobraźnię. Myślę, że stylem pisania przypomina mi trochę moją ulubioną Camillę Lackberg.
Ta powieść to połączenie thrillera, kryminału z wątkami paranormalnymi. Ciekawie wpleciono historię związaną z czarownicami, co tylko dodawało tajemniczości i uroku książce. Niestety zakończenie mnie nie powaliło. Przy całej tej aurze tajemniczości, okropnej i krwawej historii i moich oczekiwaniach, wypadło trochę blado i jakby za prosto. 

Bohaterka Raili - bibliotekarka w średnim wieku, bez męża, dzieci, z ciężką miłosną przeszłością i bez perspektywicznej przyszłości. Brzmi kiepsko, nawet bardzo słabo. Jednak w Raili było "coś", co sprawiło, że ją polubiłam. To sensowna babka, z żyłką hazardzisty, odważna i przede wszystkim nie zaliczyłam jej do kręgu bohaterek "głupich kóz" (bohaterki naiwne, ładujące się w kłopoty, niewidzące jasnych znaków na niebie i ziemi, często spotykane w horrorach - znacie to? "Nie powinnam tam wejść, ale wejdę"). Raili zdecydowanie do takich nie należy, owszem - ładowała się w tarapaty, jednak to nieuniknione w kryminałach, czy thrillerach i przy tym zachowywała się sensownie. 

Dla mnie, niezwykle ważnym jest, abym przy czytaniu thrillera, czy też kryminału odczuwała pewną dozę niepewności, napięcie, tajemnicę i skutecznie była odwodzona od odgadnięcia zakończenia. "A jej oczy były niebieskie" spełnia moje wymagania w każdym z tych punktów. 

Pewnie zastanawiacie się, co oznaczają tytułowe niebieskie oczy? Powiem tyle, że ich ujrzenie nie zwiastuje niczego dobrego. 

Kończę tym tajemniczym akcentem i polecam tym, którzy nie mają nic przeciwko wątkom paranormalnym (które tutaj nie są przesadzone). 
Wręcz chciałoby się kontynuacji, jednak po sposobie zakończenia mam wrażenie, że to historia na jedną książkę. Cóż, poczekam na kolejne powieści Hagensen, zobaczymy jak rozwinie się jej twórczość.
Jednego możecie być pewni - pochłoniecie ją w góra dwa wieczory.

Ocena: 8/10




Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca


8 komentarzy:

  1. Świetna recenzja 😉 dopisuję tę książkę do listy mam nadzieję, że też mi się spodoba 😀
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    zyjac-zdjeciami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Mam nadzieję (pewnie złudną), że lista niedługa, żeby jak najszybciej doczekała się przeczytania :D

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze ale po twojej recenzji szybko muszę to nadrabic :D

    Pozdrawiam Agaa
    ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i ja kiedyś przeczytam :) Na razie mam za dużo książek do przeczytania ale ta widzę, że brzmi ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby kiedyś wpadła Ci w ręce, to polecam! :)

      Usuń
  4. Troszkę przerażają mnie te "wątki paranormalne"- niezbyt mi pasują do kryminałów , jednak całość zapowiada sie interesująco. Dziękuje, zapoznałas mnie z ta książka bo gdyby nie Twoja recenzja to pewnie nie wiedziała bym o jej istnieniu ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, tez na dawkę thrillerów

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj rzeczywiście wątki paranormalne są wplecione. Rzecz gustu, czy ktoś je toleruje, czy też nie. Dla mnie ok :) Jeśli nie wiesz czego się spodziewać, to zawsze warto spróbować czegoś nowego :)

      Usuń